Graffiti w Atenach

Kiedy byłam młodsza z zapartym tchem śledziłam nowe „popisy” i wrzuty na krakowskich murach. Największe wrażenie robiły na mnie tagi na wysokich budynkach. Wyobrażałam sobie jak autorzy się tam wspinali, co robili żeby nie dać się złapać, jak uciekali ze zwinnością pumy. Sceneria jak z filmu, byłam zakochana w kimś kto podpisywał się „Cukse”, wszystkim ogłaszałam, że jak do mnie przyjdzie to z miejsca wyjdę za niego za mąż, za typowego niegrzecznego chłopca. Czasy były jakie były, internet nie zawierał, aż tylu informacji o ludziach, ja po prostu nie umiałam szukać i nigdy mojego chuligana z bajki ostatecznie nie poznałam. Zaszczepił on jednak we mnie fascynację, szczególną spostrzegawczość oraz zapał do śledzenia krakowskiego street-artu.

Wielu z nas samo graffiti kojarzy się z Bronxem lat 60 XX. wieku, wandalizmem, brudem. Jednak historia graffiti zaczęła się dużo wcześniej, gdzieś w Starożytnym Egipcie, Grecji lub Rzymie. Pisanie po ścianach, ozdabianie ich, rysowanie, dokumentowanie to dzięki tym działaniom możemy dowiedzieć się najwięcej o obrzędach czy wydarzeniach z antycznych czasów.

Podczas wojny graffiti było wykorzystywane jak środek do powstańczej walki z okupantem, znany żółw był symbolem sabotażu wroga, a kotwica znakiem nadziei na odzyskanie niepodległości.

Dopiero około lat 70 XX. wieku w Nowym Jorku miały powstać pierwsze tagi Greka Demetriusa – TAKI 183. Po wysypie tagów, napisów oraz przywłaszczeniu ich sobie przez kulturę hip-hop ludziom z nią niezwiązanym zaczęło się graffiti kojarzyć jednoznacznie – negatywnie. Historia kolejny raz zatoczyła krąg i wydaje mi się, że coraz częściej podejmuje się współprace z artystami ulicznymi jak choćby akcja murali na 100-lecie niepodległości, a artyści uliczni są powszechnie rozpoznawani.

Planując swoją podróż do Aten, znalazłam w przewodniku informacje o ateńskim graffiti. Wiadomo mi było o Bristolu, Berlinie, Nowym Jorku, ale nigdy wcześniej nie pomyślałam nawet, że w mieście Ateny króluje street art. Przewodnik zachęca owszem od spacerowania ulicami i podziwiania dzieł, które podobno mija się na każdym kroku. Według mnie tylko masochiści spacerują po ulicach Aten… z wielu powodów. Dlatego podrzucam moim zdaniem najładniejsze przykłady graffiti oraz ich lokalizacje.

https://goo.gl/maps/sER9Kk91uYn

https://goo.gl/maps/kPzTdSd9MU82

https://goo.gl/maps/FFAc6FPBv5m

https://goo.gl/maps/AMptBDDB5ku

https://goo.gl/maps/iRd5RhzJMF92

A tutaj kilka perełek znalezionych podczas spaceru nieopodal stacji metra Metaxourgheio.

Ateńskie graffiti było środkiem oporu podczas okupacji nazistów oraz ekspresji podczas wojny domowej w czasie junty czarnych pułkowników, która miała miejsce w Grecji w latach 1967-1974. Do teraz wiele z nich reprezentuje poglądy polityczne oraz upamiętnia osoby ważne dla środowiska. Ateny są miastem, gdzie najłatwiej jest malować na ulicach. Mieszkańcy są ciepli i otwarci, można powiedzieć że wręcz dumni ze swojej „galerii sztuki na wolnym powietrzu”. Ciężko odżałować jednak wizualne śmieci, tagi bez wartości estetycznych, często pokrywające naprawdę ładne prace. Wprawny obserwator zobaczy również co kryje się pod muralami w dzielnicach, gdzie powstaje ich najwięcej, opuszczone domy, zniszczone budynki, powybijane okna, zaułki, zniszczone chodniki, bezdomni śpiący na ulicach to obraz ateńskiej codzienności. Oglądanie plenerowej galerii w takiej scenerii i bez chodników, którymi nie można przejść bez strachu przed skręceniem kostki lub przejechaniem przez skuter wcale nie należy do najprzyjemniejszych przeżyć i może warto by pomyśleć o odpowiedniej infrastrukturze przed promowaniem miejsc, które dla turystów niekoniecznie są najbezpieczniejsze.

Pisząc ten post wspierałam się na wiedzy mądrzejszych ode mnie:

https://en.wikipedia.org/wiki/Graffiti

https://pl.wikipedia.org/wiki/Graffiti

https://www.andegrand.pl/nws/1347888663-historia-graffiti-i-jego-stylow.html’